RSS
sobota, 31 lipca 2010
Chaszcze.

 

Jako,że z hefcenia nie bardzo mam co pokzać bo właśnie doznałam olśnienia że przecież ja mam na głowie dwie wymianki a czasu jak na lekarstwo i pilnie wzięłam się narazie za myślenie co by tu wypocić dla tej biduli co to pecha miała na mnie trafić.Póki co w ząb pomysłu nie mam i nie zanosi się nawet na Pomysłowego Dobromira.No cóz chwilka czasu jest i może w końcu moje szare komórki wskoczą na odpowiedni myślowy tor i jakaś kulka mi w końcu popodskakuje na głowie jak Dobromirowi.

Więc żeby pustostanu na blogu nie było pokażę Wam dzisiaj moje plony na biednych zmizerniałych chaszczach.

Pogoda wyjątkowo w tym roku im nie służyła i w większości są to już zmarłe chaszcze.

Zacznijmy od biednych surfini co to je mącznik zeżarł i mimo ratowania i pryskania nie udało się dziadów uratować i zamiast nich zawisły inne kwiaty:

Ogórki niestety trafiła jakaś zaraza i sa tylko marne resztki:

Seler za to ładnie urósł:

Za to pomidory tak obrodziły mimo zarazy że aż krzaki sie łamia pod ciężarem pomidorów.

Oraz pomidorki koktajlowe:

A za oknem w kuchni wyrosła papryka:)

 

I tak prezentują sie moje uprawy chaszczowe.

Może nastepny wpis juz jakiś hefceniowy będzie bo kurza morda dawno takiej posuchy u mnie nie było........

Na koniec gębosmiacza zostawiam i życze wszystkim miłego wekendosu:):):)

Pojechał dresiarz do Paryża, wraca i opowiada swemu kumplowi jak tam było.

Mówi:

- Wiesz co Wiechu, idę, patrzę, a tu wielki plac! Patrzę na lewo...och*jać można! Patrzę na prawo... o ja cię pie*dolę! Patrzę przed siebie...ożesz ku*wa mać!

Wiechu na to:

- Wiesz Bodziu, ja to Cię podziwiam za wybitną pamięć do detali!

11:26, vilemoo2005
Link Komentarze (5) »
środa, 28 lipca 2010
Kryptonim Nelson 2:)

Hmmmm człowiek wrócił z wakacyjnych wojaży a tu proszę jaka paskudna pogoda,leje i leje i jeszcze raz leje.

Dzisiaj będzie obrazeczek z serii Kryptonimu Nelsońskiego.

Jak pewnie większość wie robi się je łatwo i przyjemnie dopóki nie trzeba robić moich ukochanych bakstikonturów ,które normalnie do grobu wpedzają.

No to bez zbędnego gadania dzisiaj odsłona numer 2.

I zbliżonko:)

Już nie mogę się doczekać wydziubania ostatniego obrazka i sklecenia wszystkiego w całość ,ale przy moim ostatnio tempie robót może to i być w 2990.

Póki co spadam bo idę sobie jakąś kawkę zrobić bo na nos padam.

 

10:13, vilemoo2005
Link Komentarze (11) »
wtorek, 27 lipca 2010
A kuku!

 

No heloł kochane dziopy i drodzy dziopowie wróciłam sobie po moim grzaniu kości!!!I tu powinnam napisać cała i zdrowa,ale moge jedynie napisać że cała bom prawie w kawałkach wróciła hihihihi.Jak to Szatańskie dziecko powiedziało po 4 rozbiciu kolana w 2 dniu :

Tutaj tylko zabić sie można:):):)

I rację miał całkowitą:)Bo nie dość,że zabić to jeszcze kości połamać.

No ale cudem zostałam ocalona od śmierci troche zobijana,pogryziona ale wróciłam.

Nowych chęci do haftu niestety nie przywiozłam raczej przyplatało mi sie totalne bezwenie.

Nawet pisać o hafcie mi się dzisiaj nie chce.

Za to pokażę

Wam cud jezioro nad którym można kości se wygrzać:

Nawet nie wiecie jakie można było spotkac boskie zwierzaki zaczynając od takich:

Po specjalne rasy Guciów:)

Zdarzało sie,że i zwierzyna do kupy szła:)

A w wodzie można było spotkać czasem i specjalną odmianę Józka:)

Więc jak widzicie zwierzaków różnej maści nam nie brakowało,nie brakowało również pięknej pogody oraz uroczych komarów i jeszcze bardziej uroczych os i pszczół co to żarły różne szanowne osoby.

No to by było na tyle bo teraz przyszła pora na prawdziwy wypoczynek hehehehehe

A skleroza zapomniała bym o gebośmiaczu:)

W małym zakładzie fotograficznym klient odbiera swoje zdjęcia do paszportu. Aby zobaczyć jak "wyszedł" wyciąga fotografie z koperty. Chwilę się im przygląda i

podaje je fotografowi:

- Panie to przecież nie ja - mówi.

Fotograf zakłada grube okulary, przenosi kilkakrotnie wzrok ze zdjęcia na klienta i komunikuje:

- Jak to nie pan? Pan jak wymalowany!

- No skąd? - upiera się klient - Ten tutaj jest jakiś łysy, a ja przecież mam dość bujną grzywę.

- Musiał się pan tak przyczesać przed zdjęciem - wzrusza ramionami fachowiec.

- Ale ten ze zdjęcia jest wyraźnie starszy.

- Każdemu się wydaje, że jest starszy na zdjęciach.

- A ta brodawka koło nosa? - klient jest pewny swego - Czy ja mam brodawkę?

Fotograf ponownie przygląda się zdjęciom:

- No faktycznie - zgadza się jakby zrezygnowany - Pan nie ma brodawki. Może to i nie pan.

- Pewnie, że nie ja. Poza tym - klient dobija starego rzemieślnika - ten na zdjęciu leży w trumnie.

09:56, vilemoo2005
Link Komentarze (11) »
piątek, 09 lipca 2010
Urlop nadchodzi.

 

I nadeszła wiekopomna chwila.

Walizki spakownae pora ruszać pomału na wyczekane wakacje!!!!!

Życzę wszystkim uśmiechu na buzi i jak tylko dorwę neta to się zamelduję!!!!

A na koniec dowcipa zostawiam i do sklikania moi mili!!!

Szkot wysłał żonę na wakacje na Karaiby. Po tygodniu otrzymuje depeszę z hotelu:

"Pańska żona się utopiła STOP Jej zwłoki oklejone krewetkami wyłowiła straż przybrzeżna STOP Co robić? STOP".

Szkot idzie na pocztę i nadaje telegram:

"Krewetki sprzedać STOP Pieniądze przelać na moje konto STOP Przynętę zarzucić ponownie STOP".

 

16:37, vilemoo2005
Link Komentarze (13) »
Zakładusia nr.16

 

Oj dawno mnie tu nie było,ale ostatnio jestm tak zalatana,że czuję się jak wyżęta ścierka.

Więc postanowiłam dzisiaj wpaść i pokazać Wam ostatnią wypoconą zakładusię już numerem:

Miał być na poczatek kotek,potem miał być misiu.Do misia schemat był świetny i nosił wdzięczny tytuł:

"Ale kurza morda o co tu chodzi"

Mimo wydrapania se dziury w głowie ni jak nie szło misia zrobić.

No i znowu miał być kotek,ale tu przyznaje się bez bicia nie lubię robić dwa razy tego samego więc namówiłam te dziopę co to se zakładkę chciała na innowację moja własną twórczą.

I jak sie okazuje można zupełnie niezakładkowy wzór wykorzystać jako zakładkowy i jeszcze dołożyć kawałek innego i tak powstała innowacyjna kocia zakładusia:):)

i zadek:)

Mam nadzieję,że tej dziopince sie spodoba:):):)

No cóż nadeszła wiekopomna chwila i narazie spadam się pakować.

Ale jeszcze wpadnę :)

Na koniec dowcipa zostawiam:)

W kolejce w aptece stoi młody mężczyzna i kupuje prezerwatywy.

- Poproszę jedną miętowa, jedną truskawkową, jedną bananową, jedną malinową...

Nagle czuje, że ktoś go klepie po ramieniu.

Odwraca się, a starsza pani stojąca za nim mówi:

-Synu co ty w końcu będziesz robił? Seks uprawiał, czy kompot gotował?

07:14, vilemoo2005
Link Komentarze (9) »
 
1 , 2
Zakładki:
Blogi robótkowe-często nawiedzane:)
Inne blogi:)
Wszelkie zamieszczone zdjęcia robótkowe i prywatne typu Chaszcze,pomioty są mojego autorstwa.Natomiast cała reszta między innymi nagłówek,tło i inne gadżety pochodzą z przepastnych zasobów wspaniałego internetu:)
NIE UDOSTĘPNIAM SCHEMATÓW
I edycja konkursu na najbardziej twórczo zakręcony blog
Czasopismo Twórcze Inspiracje - dla poszukujących inspiracji
ZrobiszToSam.com - rękodzieło i porady DIY - wyszukiwarka porad DIY
zBLOGowani.pl
Polskie Rękodzieło - katalog blogów
darmowy hosting obrazków

darmowy hosting obrazków
darmowy hosting obrazków
darmowy hosting obrazków
darmowy hosting obrazków
darmowy hosting obrazków
Babcia Vilemoo

Utwórz swoją wizytówkę